You are currently browsing the category archive for the 'druty potykacze' category.
Radość istnieje jako uczucie: głęboki, pozbawiony przyczyny, spokojny stan.
Radość istnieje też jako emocja: euforyczne uniesienie, wywołane jakimś wydarzeniem.
Ta druga istnieje w specyficznej odmianie, którą określam mianem radości kontrastowej.
Radość tę odczuwamy kiedy pojawia się coś, na co — w naszym mniemaniu — nie zasługujemy. Piątka (lub szóstka) w totka, niespodziewany awans wiążący się z dwukrotną podwyżką, książę z bajki który odwzajemnia nasze uczucie, to tylko kilka przykładów. Tu radość wzmacnia kontrast z tym do czego przywykliśmy, stan “o-rany-nie-mogę-w-to-uwierzyć!”, wznosząc nas na pozornie niezwykłe szczyty.
No właśnie — pozornie. Radość kontrastowa jest sztucznie podsycana naszymi wyobrażeniami o tym, na co zasługujemy. Nie płynie z naszego wnętrza, nie jest spontaniczna. To radość z dodanymi sztucznymi barwnikami, które potencjalnie mogą być bardzo szkodliwe.
Problemy z radością kontrastową:
- Umacnia poczucie niezasługiwania. Nie mogę się przecież przyzwyczaić, prawda? Gdyby to się stało, znikęłyby emocje czyniące tę radość tak wyjątkową.
- Tworzy sztuczne granice. Skoro cały czas muszę żyć w przekonaniu że nie zasługuję na to co mam, to znaczy że wszystko lepsze jest całkowicie poza moim zasięgiem. Z czasem przestaję sobie to lepsze wyobrażać lub nawet je postrzegać, aby przypadkiem nie zrzucić z cokołu mojego aktualnego powodu radości.
- Uzależnia od emocji, znieczula na uczucia. Dzięki tej radości odczuwam tak mocnego kopa, że przestaję zwracać uwagę na delikatniejsze odczucia. Siła moich odczuć zaczyna przeważać nad ich jakością.
- Uzależnia od przyczyny radości. Poczucie niezasługiwania wywołuje lęk przed stratą, z powodu którego trzymam się kurczowo mojego obiektu. Problem pojawi się kiedy zechcę pójść dalej, a moja podświadomość nadal będzie przywiązana do tego. Prawdziwy problem pojawi się zaś kiedy przeważy lęk, który…
- Powoduje odpychanie obiektu. To najważniejsza sprawa. Podświadomość która uważa że nie zasługuję na coś, będzie mnie od niego oddalać, w końcu może i nawet skutecznie. A wtedy, przy tych wszystkich ograniczeniach i uzależnieniach, dopiero zaboli! Bo przecież gdzie ja znajdę choćby w połowie tak wspaniały …… ?
Uzależnienie od radości kontrastowej bardzo przypomina uzależnienie od zakochania i zauroczenia. Nic dziwnego, bo również opiera się na dążeniu do łatwych do osiągnięcia i intensywnych wrażeń. Szkoda tylko że to dążenie odbywa się kosztem nas i jakości naszego życia.
Jak skutecznie wykorzystać radość kontrastową?
Kiedy spadnie ci gwiazdka z nieba, ciesz się nią! Ale rób to przytomnie i świadomie, obserwując swoje granice. Pozwól aby się poszerzyły, rozgrzej je energią entuzjazmu — i naciągnij ile się da! Dostałeś az taką podwyżkę? Świetnie, to może następnym razem będzie i dwukrotnie większa! Dostrzeż co nowego możesz teraz robić, jakie będzie twoje życie od teraz, jak wygląda przyszłość, i co najważniejsze — dostrzeż siebie w niej. Nowego, mądrzejszego, bardziej otwartego siebie, który zamiast szaleć jak pijany zając w kapuście, dostał swoją niesamowitą szansę i dobrze ją wykorzystał.
