You are currently browsing Lynd's articles.
Trafiłem dziś na “przepływ”, określenie które wymyślił Mihály Csíkszentmihályi (niesamowity język, swoją drogą). Cytując (i tłumacząc) za wikipedią:
“Przepływ to psychiczny sposób działania, w którym osoba jest w pełni zanurzona w tym co robi, przez odczucie pobudzonej koncentracji, pełnego zaangałowania oraz sukcesu w trakcie danej czynności. (…)
Csíkszentmihályi rozróżnia następujące objawy towarzyszące doświadczaniu przepływu:
- Wyraźne cele (oczekiwania i zasady są łatwe do rozróżnienia a cele są osiągalne i odpowiednio pasują do umiejętności i zdolności osoby).
- Koncentracja i skupienie, wysoki stopień koncentracji na ograniczonym polu uwagi (osoba zaangażowana w daną czynność będzie miała okazję skupić się i silnie zagłębić w nią).
- Utrata poczucia samoświadomości, połączenie działania i świadomości.
- Zaburzone poczucie czasu, subiektywne postrzeganie czasu ulega zmianie.
- Bezpośrednie i natychmiastowe sprzężenie zwrotne (sukcesy i porażki w trakcie działania są widoczne, więc zachowanie może być dostosowane według potrzeb).
- Równowaga pomiędzy poziomem umiejętności a wyzwaniem (czynność nie jest ani zbyt łatwe ani zbyt trudne).
- Poczucie sprawowania osobistej kontroli nad sytuacją lub działalnością.
- Czynność jest nieodłącznie wynagradzające, więc istnieje bezwysiłkowość działania.
- Ludzie angażują się w daną czynność a koncentracja świadomości jest ograniczona do samej czynności, zwane zlaniem czynności i świadomości.
Nie wszystkie te objawy są wymagane aby doświadczyć przepływu.”
Niech ta notka będzie wprowadzeniem do kolejnej, w której chcę się zająć kwestią czegoś przypominającego przepływ w życiu i w duchowości (jak tylko wykuruję się z przeziębienia, gorączka niekoniecznie wywołuje ten rodzaj kreatywności który byłby tu potrzebny).
Pewien mężczyzna szedł ulicą przy której wszystkie domy były identyczne i pomalowane na biało.
Gdy zobaczył jeden samotny czarny dom przy końcu ulicy, zatrzymał się chwilę aby mu się przyjrzeć.
Właściciel domu zauważył mężczyznę i wyszedł do furtki go przywitać:
– Podoba ci się? Kiedy wprowadziłem się na tę ulicę, dostrzegłem że wszyscy malowali swoje domy tak samo. Dlatego postąpiłem inaczej.
Mężczyzna nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią.
– Nie postąpiłeś inaczej. Postąpiłeś tak samo, tyle że odwrotnie.
Konformiści wyrzekają się indywidualności poprzez aprobatę. Buntownicy wyrzekają się indywidualności poprzez negację.
Pewien turysta, podróżując po górach, usłyszał hałas przypominający plac budowy. Zaciekawiony, wybrał się w jego kierunku.
Wkrótce zastał zaskakujący widok: jaskinię, wokół wylotu której pracowało wielu ludzi z ciężkim sprzętem. Wózki górnicze na przemian wyjeżdżały pełne gruzu i wjeżdżały z rzeźbami stalaktytów.
Zaintrygowany, podszedł do człowieka który wydawał się kierować wszystkimi pracami i spytał go co robi. Człowiek oderwał oczy od planów i uśmiechnął się szeroko:
– Spełniam swoje marzenie: buduję prawdziwą jaskinię!
A widząc zdziwienienie na twarzy pytającego dodał:
– Wkrótcę będę mógł zacząć ją odkrywać!
Czy twoje poznawanie świata pokrywa się z mapami, w których się zaczytujesz?
JEDZ SAM OWOCE
Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi:
– Opowiadasz nam różne historie, a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia.
Mistrz odpowiedział:
– Czy byłbyś zadowolony, gdyby ci ktoś ofiarował owoc i pogryzł go przedtem?Nikt nie może odkryć za ciebie twojego znaczenia. Nawet mistrz.
(Anthony de Mello–”Śpiew ptaka”)
Inspiracja dla nowej kategorii: mniej pisania, więcej rozważania.
“Idąc pod górę spotkać można różne obozy. Mieszkający w nich ludzie twierdzą, że tu droga się kończy. Oto dotarli oni do szczytu i teraz, co najwyżej, można okopać teren dookoła obozu i spocząć w zadowoleniu. Podążanie dalej mija się z celem, ponieważ dalsza droga nie istnieje. Gdyby jednak komuś udało się w jakiś sposób wydostać poza teren obozu, to czekać go mogą dwa odkrycia. Pierwszym będzie to, że droga wcale nie miała końca i gdzieś dalej istnieją również obozy. Są mniej liczne i mniej dostępne, ale są. Drugim odkryciem, szczególnie bolesnym, będzie zrozumienie, iż utraciło się poważanie i sympatię dawnej grupy. Jest się już tylko tym, który zbłądził, a przecież już trzymał całą prawdę za stopy.”
(Artur Marino – “Sen Brahmy”
Do tekstu wprowadziłbym tylko jedną poprawkę: poszczególne obozy rzadko uważają że już poznały całą prawdę (takie są tylko u podnóża góry), najczęściej uznają że trafiły na najlepszą ścieżkę.
Cytując słowa które właśnie wymyśliłem:
Widok z niego—jeden.
Dróg okrężnych natomiast—wiele minus jeden.”
Co za szczęście, że większość ludzi na tym świecie trafiła akurat na tę właściwą!
Łatwo ulec przekonaniu, że nasza droga jest tą najprostszą. Przecież działa! (Tajemnica stulecia: inne też działają. To dlatego inni na nich są.) I dokładnie nas wyraża, w każdym najdrobniejszym aspekcie, i umożliwa nam rozwój dokładnie taki jaki chcemy i—
Problem z rozwojem polega na tym, że się wzrasta.
Problem ze wzrostem polega na tym, że u każdego jest on inny.
Gdyby naprawdę u każdego wzrost przebiegał tak samo, już dawno mielibyśmy ustandaryzowane poziomy duchowości, z kilkoma możliwościami wyboru na każdej. (“I jak tam twój egzamin na trzecie wtajemniczenie?” “No wyobraź sobie że zrobiłem wszystko tak jak trzeba, a oblał mnie bo zapomniałem na początku wezwać opiekuna duchowego! A tak bardzo chciałem przejść na sufizm…”)
W rzeczywistości jest jednak inaczej—moja wolność może być twoim więzieniem, choć za pięć lat sprawa może się odwrócić. Jedni doznają skoku duchowego kiedy uznają istnienie Boga, inni wzlatują jak rakieta gdy uwolnią się od przekonania że istnieje jakikolwiek Bóg. Nie ma reguł, zakresów od–do, nie ma łatwych kategorii. Jest natura, jest życie. Płynące, spontaniczne, ukierunkowane ale nie uporządkowane.
Jeśli natomiast nadal czujesz że powinieneś pójść dalej, ale boisz się że ta droga będzie błędem, przemyśl:
