Radość istnieje jako uczucie: głęboki, pozbawiony przyczyny, spokojny stan.
Radość istnieje też jako emocja: euforyczne uniesienie, wywołane jakimś wydarzeniem.

Ta druga istnieje w specyficznej odmianie, którą określam mianem radości kontrastowej.

Radość tę odczuwamy kiedy pojawia się coś, na co — w naszym mniemaniu — nie zasługujemy. Piątka (lub szóstka) w totka, niespodziewany awans wiążący się z dwukrotną podwyżką, książę z bajki który odwzajemnia nasze uczucie, to tylko kilka przykładów. Tu radość wzmacnia kontrast z tym do czego przywykliśmy, stan “o-rany-nie-mogę-w-to-uwierzyć!”, wznosząc nas na pozornie niezwykłe szczyty.

No właśnie — pozornie. Radość kontrastowa jest sztucznie podsycana naszymi wyobrażeniami o tym, na co zasługujemy. Nie płynie z naszego wnętrza, nie jest spontaniczna. To radość z dodanymi sztucznymi barwnikami, które potencjalnie mogą być bardzo szkodliwe.

Problemy z radością kontrastową:

  1. Umacnia poczucie niezasługiwania. Nie mogę się przecież przyzwyczaić, prawda? Gdyby to się stało, znikęłyby emocje czyniące tę radość tak wyjątkową.
  2. Tworzy sztuczne granice. Skoro cały czas muszę żyć w przekonaniu że nie zasługuję na to co mam, to znaczy że wszystko lepsze jest całkowicie poza moim zasięgiem. Z czasem przestaję sobie to lepsze wyobrażać lub nawet je postrzegać, aby przypadkiem nie zrzucić z cokołu mojego aktualnego powodu radości.
  3. Uzależnia od emocji, znieczula na uczucia. Dzięki tej radości odczuwam tak mocnego kopa, że przestaję zwracać uwagę na delikatniejsze odczucia. Siła moich odczuć zaczyna przeważać nad ich jakością.
  4. Uzależnia od przyczyny radości. Poczucie niezasługiwania wywołuje lęk przed stratą, z powodu którego trzymam się kurczowo mojego obiektu. Problem pojawi się kiedy zechcę pójść dalej, a moja podświadomość nadal będzie przywiązana do tego. Prawdziwy problem pojawi się zaś kiedy przeważy lęk, który…
  5. Powoduje odpychanie obiektu. To najważniejsza sprawa. Podświadomość która uważa że nie zasługuję na coś, będzie mnie od niego oddalać, w końcu może i nawet skutecznie. A wtedy, przy tych wszystkich ograniczeniach i uzależnieniach, dopiero zaboli! Bo przecież gdzie ja znajdę choćby w połowie tak wspaniały …… ?

Uzależnienie od radości kontrastowej bardzo przypomina uzależnienie od zakochania i zauroczenia. Nic dziwnego, bo również opiera się na dążeniu do łatwych do osiągnięcia i intensywnych wrażeń. Szkoda tylko że to dążenie odbywa się kosztem nas i jakości naszego życia.

Jak skutecznie wykorzystać radość kontrastową?
Kiedy spadnie ci gwiazdka z nieba, ciesz się nią! Ale rób to przytomnie i świadomie, obserwując swoje granice. Pozwól aby się poszerzyły, rozgrzej je energią entuzjazmu — i naciągnij ile się da! Dostałeś az taką podwyżkę? Świetnie, to może następnym razem będzie i dwukrotnie większa! Dostrzeż co nowego możesz teraz robić, jakie będzie twoje życie od teraz, jak wygląda przyszłość, i co najważniejsze — dostrzeż siebie w niej. Nowego, mądrzejszego, bardziej otwartego siebie, który zamiast szaleć jak pijany zając w kapuście, dostał swoją niesamowitą szansę i dobrze ją wykorzystał.